Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 grudnia 2014

odkrywanie... discoveries

Witajcie,
Długo się zastanawiałam jaką pracę pokazać Wam pod koniec roku 2014... po licznych koncepcjach, została jedna - kalendarz na nowy rok i hasło przewodnie, które chciałabym każdego dnia wcielać w życie - odkrywanie!
Natchną mnie też pewien cytat, który znalazłam na blogu 2:16 
"Niech nadchodzący rok będzie wypełniony magią, marzeniami i dobrym szaleństwem.Mam nadzieję, że przeczytacie kilka dobrych książek i pocałujecie kogoś, kto myśli, że jesteście cudowni. 
I nie zapomnijcie tworzyć - piszcie, rysujcie, budujcie, śpiewajcie lub żyjcie jak tylko wy potraficie. 
I mam nadzieję, że w przyszłym roku zaskoczycie samych siebie." (Neil Gaiman)
Hello,
I was wondering what I could show you as my last work in 2014 and I decided that it will be my calendar for the New Year with the word "Discoveries" that I'd like to remember in 2015 and to be my motto every day.
I was inspired by a quote that I found on blog's 2:16.
"May your cominig year be filled with magic and dreams and good madness. I hope you read some fine books and kiss someone who thinks you're wonderful, and don't forget to make some art - write or draw or build or sing or live as only you can. And I hope, somewhere in the next year, you surprise yourself." (Neil Gaiman)


Na bazę wybrałam wewnętrzną stronę blejtramu 20x30 cm, którą na początku zagruntowałam białym gesso, a następnie  wykorzystałam 3D Matte Gel i maskę z kółkami. Żeby zakryć granicę między płótnem na drewnianą ramą blejtramu użyłam trzech różnych taśm Tim'a Holtz'a.
My base was the back side of a stretched canvas that I primed with White Gesso and then used 3D Matte Gel through the bubbles stencil.
To blend in the area where canvas and wooden frame meet, I used three different tapes by Tim Holtz.



Chciałam, żeby wnętrze było jak najbardziej zróżnicowane, więc wykorzystałam różne skrawki papieru, między innymi ze starej książki, mój ulubiony motyw z pisem od Vintage Vanity, a także serwetkę od Primy. Dodałam także, upolowane niedawno, piękne koronki.  Całość ponownie pokryłam delikatnie białym gesso.
I wanted the inside of my shadow box to be as varied as possible so I used all sorts of paper scraps, pages from a vintage book, my favorite texts papers from Vintage Vanity collection and a die cut doily from Prima. I also added some pieces of beautiful lace and covered the whole composition with a thin layer of White Gesso.





W rogach blejtramu, za pomocą Soft Matte Gel, dodałam metalowe, małe kółeczka i przeźroczyste koraliki od Finn. Gdzieniegdzie dołożyłam też kilka guzików, metalowych ćwieków oraz metalowych elementów, które wpadły mi w ręce (m.in. Mechanicals od Finn i stalówki i blaszę od Tim'a Holtz'a).
In the corners of my canvas I added small Mechanicals rings and Finnabair's Crystal Glass Beads applied with Soft Matte GelI also added some buttons, metal brads and other embellishments like Mechanicals and trinkets by Tim Holtz.



Następnie wykorzystałam stemple Adverts i Black Archival Ink, delikatnie zaznaczając brzegi mojej pracy. Brzegi kalendarza wytuszowałam distressem Vintage Photo i odbiłam na nich stempel Book za pomocą Coffee Archival Ink.
Then, I took Adverts stamp and Black Archival Ink and gently stamped the edges of my piece. I distressed the edges of my calendar with Vintage Photo Ink and stamped Book stamp with Coffee Archival Ink.



Aby nadać vintagowy klimat, użyłam herabty Earl Grey oraz tuszy distress (Vintage Photo i Old Paper), które po nałożeniu na niektóre elementy pracy,  rozcieńczyłam wodą - tak żeby powstały zacieki. 
To add more to the vintage feel of this piece, I splashed some Earl Grey tea and Distress Inks that I later sprayed with a little bit of water to create some interesting stains.




Chciałam, żeby ten shadowbox przypomniał mi przez cały rok, o tym że czasami warto wrócić do wcześniej utartych schematów, jak również warto co raz częściej próbować czegoś nowego! Nie bać się i próbować przekraczać kolejne twórcze granice! I korzystając z okazji, tego właśnie Wam życzę w nadchodzącym Nowym Roku! "Nie zapomnijcie tworzyć (...) jak tylko wy potraficie."
I wanted this shadow box to be a reminder for me all year long - I'd like to remember that it's always worth trying something new! Not to be afraid and try to reach new creative heights...
So these are my wishes for you for the New Year - "Don't forget to make some art (...) as only you can.!" :)





Hugs,
Monika

piątek, 20 stycznia 2012

kalendarz

to kolejna motyw przewodni, zaproponowany przez Gurianę na blogu scrapki-wyzwaniowo.
wszystkie wytyczne znajdziecie TUTAJ :)
dzięki temu wyzwaniu zmobilizowałam się w końcu i zastąpiłam mój stary zdzierak. niestety mimo kilkakrotnych wypadów poszukiwawczych nie udało mi się znaleźć podobnego do zeszłorocznego... brakuje mi przede wszystkim cytatów.... buuu! ale za to jest mnóstwo przepisów. to tak, na pocieszenie pewnie, żebym częściej sięgała do garów ;) można też poznać nowe imiona... chociażby dzisiejsze - Dobiegniew... musiałam sprawdzić czy to nie chochlik drukarski i... wg. tego źródła to ten, którego gniew jest zawsze proporcjonalny do sytuacji.
hmmm... to chyba tyle na ten temat ;) 

po przydługawym wstępie, zapraszam do oglądania :)


bazę stanowi gruby karton 10x20 cm. tło to papier MME z serii Stella&Rose, przeszyty maszynowo. dodałam też moją ulubioną taśmę Holtza. skoro mam patrzeć na niego przez cały rok, zdecydowałam się na umieszczenie moich ukochanych koronek i wygrzebałam (czytaj: przewaliłam pół pokoju, żeby znaleźć) klucz z zeszłorocznego wypadu na kiermasz staroci. przy okazji napatoczył mi się też metalowy guzik. dodałam holtzową plakietkę, a całość upięłam za pomocą metalowych zawieszek i sznurka. na koniec przykleiłam do cudnego, kordonkowego kwiatucha od Moni :*


zdecydowałam się też w końcu, wykorzystać zakupione (ładnych kilka miesięcy temu) primowskie narożniki, które popsikałam distressem vinatge photo. zresztą jest to rzecz dla mnie niezbędna, więc też podtuszowałam nim brzegi kalendarza, a później ostemplowałam holtzowskim pismem (motyw zgapiony z zeszłorocznego kalendarza ;)



zrobiłam też przy okazji jeden książkowy. bez większych szaleństw, żeby można było go swobodnie nosić w torebce... bez obawy, że coś odleci ;) 


tutaj wykorzystałam świetny papier 7gypsies Gabriel. dla mnie idealny do obicia, ponieważ nie jest zbyt sztywny, lekko się poddaje przy zgięciach i jak do tej pory (odpukać) podczas tych zabiegów, nie podarł się. dołożyłam też dwa tagi i holtzowską ramkę :) a na koniec popsikałam i pomaziałam distressem vinatge photo 

jeszcze coś z serii potrzeba, matką wynalazku ;)
chciałam się z Wami podzielić moim nowym herbacianym odkryciem. mianowicie lubię czasami sobie dogodzić earl greyem z goździkami, cytryną i miodem. ale ostatnio, dość późno w nocy, nie miałam jednego ze składników... cytryny (w tym momencie zapaliła mi się żaróweczka nad głową, w końcu raz kozie śmierć... zawsze można wylać) i zamiast niej dodałam kandyzowane skórki pomarańczy :) PYCHOTA!! polecam, szczególnie na zimowe wieczory :)

pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądaczy
i życzę Wam cuuuuuuuuuuuuudownego weekendu

poniedziałek, 3 stycznia 2011

inicjując kolejny dzień....

Kiedy ptaki w styczniu śpiewają to im w maju dzioby zamarzają :)

Mnie to na szczęście nie grozi! hehe! Biada temu, kto usłyszałby jak śpiewam. Konsekwencją najprawdopodobniej byłaby utrata słuchu ;) Dlatego też daruję Wam moje zdolności wokalne ;) w końcu nie po to tutaj się pojawiłam :)

Dzisiaj kalendarz (wydruk początkowo koślawy, ale urokliwy), cieniusieńki papier, ale za to ile informacji w sobie kryje. Na jutrzejszy dzień m.in. kawa i czekolada w kosmetyce (mniam!), czekoladowy masaż (muszę ładnie się uśmiechnąć do A.), wyciąg z kawy (info o właściwościach) i domowy peeling kawowy (precz z cellulitem!!!)
Ponadto można się dowiedzieć, że wschód słońca nastąpi o 7.45 (będę musiała sprawdzić, bo niedowiarek ze mnie) a zachód o 15.37 (nie mogę się doczekać kiedy w końcu dzień będzie zdecydowanie dłuższy) i takie tam inne ;)

Dla tych co dotrwali do końca ;) podstawę kalendarza stanowi zwykła tekturka z przesyłki, duży udział ma również to opakowanie po kartonowych elementach zakupionych u Tusi, a ćwieki oczywiście latarniane od Endiego.

Wytwór wpisuje się w wyzwanie Ankan w SP Altered Art



Przypominam także o możliwości przygarnięcia tego zeszytu
(czas do 14 stycznia, godz. 14.55)


Serdecznie pozdrawiam :*
I z góry dziękuję za pozostawiony ślad po sobie :)

czwartek, 23 grudnia 2010

Prezenty!!! i kalendarz


Bardzo dziękuję Wam za tak pozytywne komentarze, dodają skrzydeł i dopingują do dalszego działania :)

Dzisiaj w końcu udało mi się wyjść z domu choć niezbyt chętnie opuszczałam moje cieplutkie łóżeczko.
W związku z choróbskiem i brakiem wcześniejszych przedświątecznych zakupów, musiałam dzisiaj w ekspresowym tempie opróżnić sakiewkę i zaopatrzyć się w prezenty. O dziwo, jestem zadowolona z tego co wpadło w moje łapki - i coś dla bliskich i coś dla siebie :)

Jednym z najmilszych momentów UWAGA!!! było odstanie w ponad półgodzinnej kolejce na poczcie, by odebrać awiza z całego tygodnia :) Wśród różnorakich przesyłek znalazł się cudowny prezent od Ankan! Dziękuję Ci Kochana :* Miała to być wymiana ATeCiakowa a ja tu takie cudeńka dostałam!!! Czuję się wręcz zażenowana... Ale obiecuję w niedalekiej przyszłości Ci się odwdzięczyć :)

Zdjęcie w najmniejszym stopniu nie oddaje rzeczywistego uroku tych pięknych prac! Zdążyłam je już chyba z tysiąc razy obmacać z każdej strony :) Ramka jest obłędna! I jeżeli to jest Twoja pierwsza, to nie mogę się doczekać kolejnych!

W tytule jest kalendarz... na szybcika (niestety) udało mi się zmajstrować taką okładkę


Jutro przyjeżdża rodzinka więc szykuje się niezłe zamieszanie. Dlatego też chciałabym dzisiaj złożyć życzenia

WESOŁYCH ŚWIĄT W CIEPŁEJ, RODZINNEJ ATMOSFERZE!!! Buziaki!!!